Lifestyle/ Linkinbio/ Rodzina

Jak znaleźć balans?

Kilka dni temu obchodzony był Dzień Zdrowia Psychicznego. Nie bez powodu o tym tutaj teraz. Większość z Was może mnie spotkać na ulicy, zobaczyć moje zdjęcia tutaj, pooglądać moje profile społecznościowe. Widzicie zadowoloną, spełnioną, uśmiechniętą kobietę, która wszystko ma.

Pozwolę się zatrzymać tutaj w tym miejscu na chwilę. Tak, mam wszystko. Mam wspaniałych chłopców, dwóch synów, jeden ma lat 9, drugi ma lat 14. Mam też miłość. Mam kochającą mnie Rodzinę.

Zaraz oszaleję

A jednak mimo wszystko zdarza mi się płakać do poduszki i krzyczeć, że zaraz oszaleję. I uwierzcie mi, że często czuję, że tracę grunt pod nogami, że jeśli nie złapię tlenu, to się uduszę w swojej przestrzeni, w której funkcjonuję każdego dnia. Czuję, że jeśli nie wyjdę z miejsca, w którym jestem, to oszaleję.

Zeszły tydzień był okropnie trudny. W pracy jest mnóstwo pracy, jest mi smutno, bo brakuje mi moich studentów zagranicznych, którzy nie przyjechali z powodu COVID. Mam wrażenie, że moje marzenie o uczelni międzynarodowej oddala się. Stresuję sie. Do tego każdy dzień był pełen awantur, które gotował mi młodszy syn. A że nie należę do Mam, które odpuszczają, a raczej do Mam, które z refleksją podchodzą do życia, to było mi jeszcze trudniej. Zaobserwowałam, że mój syn przy jakimkolwiek zadaniu do wykonania, które ma, woli zrobić wszystko, żeby ktoś za niego wykonał zadanie. Wszystko to znaczy udawać, że nie umie nic. Powiem Wam, że tydzień z moim młodszym synem wypalił mnie. Już naprawdę niewiele brakowało do tego bym oszalała. Starszy syn ma swój nastolatkowy świat, czasami jesteśmy bliżej lub dalej od siebie. To dla mnie bardzo trudny czas. Nie czuję też, by miłość moich dzieci była bezwarunkowa, a wdzięczność jest słowem wręcz z innego języka. Wyobraźcie sobie każdego dnia byłam testowana, manipulowana. ponieważ bardzo często stosuję technikę lustra w stosunku do moich dzieci, to w zeszłym tygodniu byłam lustrem przeokropnie zmęczona. bo ile można pokazywać dziecku tarzanie i darcie się, machanie rękoma. W pewnym momencie aż zdarłam sobie gardło. Oczywiście podejrzewam, że dla moich dzieci też był to stresujący czas, bo przecież ja nie odpuszczałam, a ich żadne metody nie przynosiły skutku. Tak, jestem zmęczona byciem Mamą. W zeszłym tygodniu brakowało mi tlenu, było mi ciężko, byłam przemęczona I jedyne o czym marzyłam, to o tym, by zniknąć.

Jak zadbałam o siebie?

Udało mi się zadbać o siebie. Myślę, że to jest podstawą mojego zdrowego życia psychicznego. Co zrobiłam? Zapytałam samą siebie, co musi się zadziać, bym mogła odpocząć. Potrzebowałam na chwilę nie być Mamą, odpocząć od swoich dzieci, bym mogła wrócić do nich znowu silniejsza i spokojniejsza. Zatem dzieci już po szkole poszły do mojej Cioci. Piątkowe popołudnie przespałam, a leżąc w łóżku czułam jak powoli zaczyna schodzić ze mnie ciężar ostatnich tygodni. Sobota minęła pod znakiem „nicnierobienia” i okazało się, że zajmowałam się wszystkimi tymi rzeczami, które kocham robić. Ale na wszystko był czas, nigdzie się nie spieszyłam, chłonęłam każdą chwilę. Poranny spacer z moim partnerem dookoła jeziora był wspaniały. Czułam dookoła każdą przestrzeń, czułam zapach powietrza, wody, wiatr muskający moje dłonie, które jesienią zawsze są zimne. A potem mój organizm domagał się snu. Spałam chyba z 4 godziny. Zregenerowałam się. Wstałam o wiele spokojniejsza. Zaczęłam robić wszystko to, co kocham. W kuchni lubię być, kiedy szykuję różne moje dziwactwa kulinarne, czuję, że moja głowa odpoczywa. Lubię wyobrażać sobie smaki, kolory. Tego wieczora zrobiłam ciasteczka keto, gulasz grzybowy, curry z kalafiora, zupę rybną i przygotowałam do upieczenia mięso. A potem był czas na książkę , dobry film dokumentalny i wspaniały wieczór z moim partnerem. Z kolei w niedzielę wstałam wtedy kiedy chciałam, a nie wtedy kiedy musiałam. Zjedliśmy śniadanie, zajęłam się treningiem. Dziś skupiłam się mocno na równowadze. Potem robiłam zdjęcia, sprzątnęłam przed domem, poszłam na krótki spacer z psem. Wszystko w zgodzie ze mną i z tym czego akurat potrzebowałam. Myślę, że trud dzisiejszych czasów polega na tym, że ciężko nam znaleźć czas na robienie tego, czego się potrzebuje, a nie to, co akurat trzeba.

Pasja, hobby i nic na siłę

Myślę, że kluczem do mojego zdrowia psychicznego i balansu jest to, że mam pasję, której mogę się oddać i dać jej się ponieść. A w chwili, kiedy jest mi ciężko, oprócz medytacji i trwaniu w cierpieniu, (które zresztą minie), umiem słuchać siebie. Pocieszam siebie, że to minie, bo emocje mają swój początek i koniec. Zawsze też powtarzam sobie, że w tej chwili dużo osób czuje się tak samo jak ja i wiele innych osób ma o wiele gorzej niż ja. Kiedy chcę być sama, zamykam się w swoim pokoju, nie robię nic na siłę. Nie jestem na siłę Mamą, kiedy nie mam siły nią być.

Ten weekend należał do mnie.


You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply