Linkinbio/ Rodzina

Potajemna wyprawa do Energylandii

To był wyjazd trzymany w tajemnicy. Dzieci były przekonane, że jedziemy zwiedzać zamek i na następny dzień wracamy. Wszystko poszło zgodnie z planem. Niespodzianka udała się. Nadmienię, że to było marzeniem moich chłopców, by tam pojechać. Dla tej chwili właśnie warto było przejechać tyle kilometrów. Słysząc ich szczęście i niedowierzanie byłam najszczęśliwszą mamą pod słońcem.

Chłopcy cieszą się na niespodziankę.

Okazało się, że chłopaki wysyłali sobie potajemnie SMS, że chyba jednak jadą do Energylandii, bo mijają znaki na Zator, czyli miejscowość, w której Energylandia się znajduje.

Czy lubię rollercoastery?

Nienawidzę prędkości. Boję się uczucia, że nad niczym nie mam kontroli. Ale kilka mniejszych udało nam się zaliczyć. Moje dzieci śmiały się, że są to „emeryckie zestawy”. 🤪😄 Poszłam jednak za namową dzieci na anakondę, gdzie pływa się łódką, a potem są dwa fajne zjazdy wprost do wody. Oczywiście miałam się nie drzeć, bo taki challenge zrobiły nam dzieci, ale jakby to powiedzieć: przegrałam😂🥽🌊🏆

Wrzucam Wam kilka zdjęć i kilka filmików, bo miejsce jest mega. Na rodzinny czas wspaniałe. Na zapomnienie o smutkach, na bycie tu i teraz, na bycie znowu dzieckiem…

Idzie oszaleć!!!!

No i nocleg w niezapomnianym Western Camp. Spaliśmy w wozach stylizowanych na Dziki Zachód. Można było spać też w tipi lub w domkach. Zadbane miejsce, dopieszczone do perfekcji z uważnością na detale. dzieci zachwycone, dorośli też. Spanie w wozach to mega przeżycie i dla dzieci, i dla dorosłych.

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply